(…)

Spleen.
O czwartej zapada zmrok, smog wpada przez uchylone okno. Wewnątrz jest ciepło, sucho i smutno. Zbyt długich nocy nie rozproszy światło lampy. Skrzypi zawias, zamykam…
…okno, drzwi, siadam na fotelu, przymykam oczy. Drażni śmiech dzieci z drugiego pokoju. Zapadam we wspomnienia. Niepotrzebne, zbyt późne, nie na miejscu…
Czas, gdy przed świtem stałem w na schodach wiodących na Krużganki, rozpalały się ogniki świec, coraz więcej drżących twarzy w chybotliwym świetle. Roraty. Zwykła msza o poranku, jeszcze przed pracą; obok kobieta pachniała w moją stronę; myliłem modlitwę z estetyką. Mój Bóg, niespójny, był. Czułem Jego obecność.
„Nie będziesz miał bogów cudzych przede mną”. Nie myślałem o pierwszym przykazaniu. Życie na haju trwało jeszcze kilka miesięcy, umarło, gdy kwitły kasztany.
Spleen.
W taki Czas – moja noc poślubna. Bez sakramentów, bez zobowiązań. Była tylko miłość i pragnienie. Nie trzeba więcej. Pomyliłem Boga z bogiem. Teraz to wiem i nie zmieniłbym tamtych błędów, gdyby przyszło żyć po raz drugi.
Ale nie przyjdzie.
Dzisiaj różni się bardzo: mam parę lat więcej, kolejne doświadczenia: koszty płacone za wielką miłość są ogromne. Był listopad. Smog nad miastem, mniej nowych ulic i bloków. Byłem kimś innym, z głową wysoko, wysoko…we mgle. Wzrok nie zawsze bywa niezbędny…
(…)
…lata. Potrafię wreszcie przejść do porządku dziennego nad wspomnieniami. Spleen, jak co jesień. Dni krótkie, będzie tak przez kilka miesięcy. Wzrok psuje się od jarzeniówek, częściej bywam zmęczony. Dzień nie rozprasza zawiesiny dymu i pary. Czasem myślę sobie, że mogłoby go nie być. I tak nic nie widać, powietrze nie porusza się, ktoś niedaleko pali plastikiem w piecu: gryzący w oczy smród. Dzieci znów przeziębione, ochrypł mój głos od niemówienia, czekam na północ, żona znowu powie:
- Idź wreszcie spać.
Pójdę. Znowu coś obudzi o czwartej. – Kilka godzin dla siebie, zniknie dym, będzie cisza przerywana tylko krótkim szlochem.
Moje dzieci mają niedobre sny.

Opublikowano art | Otagowano , , , , , , | 2 komentarzy

Nie będziesz miał bogów cudzych przede mną

znowu się zabliźnią me otwarte rany
w podwiązanych żyłach będzie płynąć krew
zamiast boga będę twoim ukochanym
pierwsze przykazanie? nie – miłości zew

cofnę Czas ilu z was dokonało tego
wskazówki zegara zatrzymam i w tył
przesunę po prostu ciało swe otworzysz
będę tym jedynym jakbym bogiem był

pierwsze przykazanie odeszło w dal siną
bogiem swoim byłem a drugim to ty
zapach dobrze znałem twój zapach i wina
moja. choć nie zawsze Bóg okrutny był

boga mojego mi zabrałaś
bóg odszedł nic nie zostawił
przed lustrem twarz ma zszarzała
pustym wzrokiem się zabawił

dotyku nie wykorzenisz
choćbyś dwie doby czyściła
zostanie jeśli się zmienisz
nawet gdybyś się zmieniła
w dziwkę

bóg odbity w cudzych oczach
jest złudzeniem krwią nie broczy

Opublikowano art | Otagowano , , , , | 4 komentarzy

Chłopiec z „miłością” w tle

wykastrowany przez mamę toksyczną miłością
nie potrafiłem dostrzegać realnego świata
zakochiwałem się w gwiazdach odległych dalekich
nie próbujących udawać że to jest właśnie TO

mama wtłoczyła mi w głowę bzdury o kobietach
że takie biedne wrażliwe wykorzystywane
przez złych mężczyzn pastwiących się na subtelnych kwiatkach
członek we wzwodzie nic nie mógł. mamusiu kochana
dałaś mi tyle dobrego i zabrałaś młodość
zbilansowaną zawsze źle chociaż być może nie
miałaś złej woli zniszczenia tylko chciałaś szczęścia
tak wychodzi kiedy tato jest banitą w domu
a matka niebem i ziemią nie złorzeczyłem jej

uciekałem jak umiałem z drogi nie zbaczałem
musiałem być zakochany zamiast wąchać kleje
Miłości moje dalekie często nie wiedziały
nie próbowały pokazać że miedzy nami nie istnieje
nic

mężczyźni wykastrowani tak jak ja bez fiuta
fura skóra i komóra miłość bliska z buta
eunuchowie przywiązani przez matki ich łzami
którzy kochają nad życie wyłącznie swą mamę
i nikogo więcej

przejrzałem kiedy umarłaś i zostawiłaś brak
nie urodziłaś córeczki poród zamęczył cię
nie dostałaś swej modlitwy nie było spełnienia
poczułaś się oszukana chociaż modlitwy twe
miały ulecieć do nieba i spełnić błagania

mnie spieprzyłaś moją młodość nie buntowałem się
trzymany mocno za jaja tłumił występki ból
młodość minęła tak szybko w dorosłym życiu lęk
przed bliskością z kobietą przed związkiem z człowiekiem też

bilans życia wypada źle ja nie zabiję się
choć powinienem tak czuję. jednak nie jednak nie
nieudane samobójstwa to wielka żenada
nikt nigdy nie da gwarancji że będą udane
nie tak jak sznyty na ciele. nie będą widziane
gdyby udało się

Opublikowano art | Otagowano , , , , | Skomentuj

Kto to?

używam swojego imienia
z przyzwyczajenia
tak mam w papierach
z odciskami palców
imię i twarz w nadawanych numerach
to dla służalców
urzędów, co dbają o to
by brakło lub nie brakło jedzenia
brak imienia
uniemożliwia klasyfikację odmienia
status na nieżywego
niezmielonego
przez magiel dążenia
do określoności przynależności i zależności

od świata segregatorów i supermarketów
tabletów etatów poetów
daleko od Absolutu
Boga za zasiekami z drutu
n i e z o b a c z y s z
korzystając z imienia

pozbyłem się go
nic to nie zmienia
codziennie zbliżam się do więzienia
dopóki żyję o!

gdzieś za głębokim morzem
za pustym kosmosem
istnieje niewielki orzech
Absolut

tylko ja bez imienia
widziałem Go we śnie
nadal nic się nie zmienia
już były objawienia
Pana z Brodą

w środku orzecha
ujrzałem prędkość światła
„c” się uśmiecha-
-ło do mojego echa
Jestem Tobą wiedziałem
potem znikałem

Opublikowano art | Otagowano , , , , , , | Skomentuj

Sacrum poszło z dymem

siatka i napis
zrywka drzewa nie wchodzić
warkot pił

wielkie sosny padają -
- wieże z klocków

jeszcze wczoraj dotykałem szorstkich pni
o ciepłej i wilgotnej korze
deszcz padał a ja przytulałem się do drzew
później kreśliłem znak krzyża
błogosławieństwo na korze
zamiast na sobie

dzisiaj z osiemdziesięcioletnich sosen
zostaną sękate pnie
drewno pójdzie na trumny meble z Ikei papier
moje znaki zostaną ścięte

ludzie w kaskach trzymają maszyny w dłoniach
świętokradcy

po kilku dniach
nie pozostał ani kikut
poorane pole
pnie płaczące żywicą

złamane błogosławieństwa zwożą do zakładów
nocą drwale palą ogniska -

Opublikowano art | Otagowano , , , , | 5 komentarzy

Jestem

Druga wersja opowieści o różowej chmurze

jestem różową chmurą lękiem mojego Świata
jam częścią snów koszmarnych Człowieka co nim włada
jestem częścią jego snu – koszmaru którym żyje
płaczę czerwonym deszczem wina które wiąż pije
nie wiedząc o tym myśląc że pije krew swego Boga
wraz z którą niknie i gaśnie Różowej Chmury trwoga

nie jestem wcale śmieszna myślą swą mnie dotyka
jak ręką płomień świecy ja parzę strach nie znika
lęk co wyrywa ze snu twarz spocona drżenie rąk
światło świtu dalekie ja strachem koszmarnych mąk
byłam kiedyś radością dziś nie mam twarzy jak duch
lepka jestem i zimna i wzrok zakrywam a słuch

łowi jęk w środku nocy to me błaganie o śmierć
wiatr niech przyjdzie rozwieje bo nie chcę istnienia nieść
winnego dla winnego daru mojego płaczu
ani męki niczyjej ani niczyjej rozpaczy

wietrze przyjdź zgaś jak świecę zawieś na stryczku swoim
bym nie różowa była lecz czarna a płaczem moim
dawała deszcz

lecz nie wiem już Człowieku
czy tego chcesz

Opublikowano art | Otagowano , , , , | 4 komentarzy

Portret

mieszkam w snach ponurego Człowieka, jestem jego częścią
boi się mnie, budzi zlany potem, kiedy tylko zobaczy Różową Chmurę
to ja
nie mam przyjaciół, inne chmury istnieją ponoć w Rzeczywistości
to inny świat

czasem chciałabym zniknąć, nie być
niedobrze czuję się, jako objaw lęku
rzecz niechciana, choć najwyraźniej potrzebna
bo jestem

wiatr nie rozwieje mnie na cztery strony
w śnie Człowieka nie ma wiatru nie ma drzew, słońca, nawet mroku
ani nocy, tylko ja

jestem lękiem, lepkim potem, krzykiem nocą, gdy wybudzi się
paranoicznie śmieszna, wyobraźcie sobie różową chmurę -
ja się nie uśmiecham
jestem koszmarem

„dzień dobry, mam czterdzieści lat, jestem kolorowa, właściwie jasny odcień czerwieni. jestem udręką Tego w Którym Mieszkam. idzie spać, dobranoc”

mój płacz – czerwone wino, jak krew Chrystusa
leje się wprost do pucharu, który sączy Człowiek
budzi się ze snu, smakuje trunek, po kilkunastu łykach zaczyna się śmiać
nie śpi
nie je
tylko pije mój deszcz

on nie wie, że wino owocem jego lęku
myśli, że ofiara jego Boga
chleb i wino
uświęcą, dadzą ulgę
ode mnie
nie

Opublikowano art | Otagowano , , , , | Skomentuj

Serce Królowej

Na motywach znanej baśni Andersena

Podszedł Kaj do Królowej, powiedziała
„Popatrz, to moja dłoń, a na niej serce moje lodowe. Daję ci je.”
„Dzięki, przyjmę, bo ci współczuję”. I wziął kryształowe serce.
W tej chwili zamarzł.

Opublikowano art | Otagowano , , , | 6 komentarzy

Sieć psychopatów (mdłości)

niedobrze robi się jak widzę to co panny zza ekranu
i panie stateczne z mężami zmarłymi dziećmi
wyprawiają z osobami twierdzącymi że są
mężczyznami obco brzmią rozmowy – flirty

tak wszystko jest okej
byleby zranić
za krzywdy moje nasze „wszystkich kobiet na świecie”
przez ekran leją się wykreowane słowa
taka rozmowa z komputerem przecież w Internecie wszystko wolno
nie obowiązują zasady Dekalog został odpuszczony

nagle figurka spadła
powiesił się wyjechał zostawił partnerkę bo ekran odezwał się zbyt mile
a później zamilkł

bombardowane wsi z drona kierowanego zza Wody przez hakera
to tylko g r a i n t e r n e t o w a
to tylko szachy rozsypane nic się nie stało

Opublikowano art | Otagowano , , , , | 5 komentarzy

z miłości…

Judaszu Judaszu jestem by pocieszyć
ciebie co Zbawienia rozpocząłeś Krzyż
ciebie któryś wiernym posłusznym boś kochał
bo miłość ważniejsza jest

twój Mistrz cię naznaczył na zdrajcę pytając
„czy jesteś gotowy?” – odparłeś – „jam jest”

Sanchedryn i Piłat korona cierniowa
i droga krzyżowa ciągiem jest wydarzeń
których nie byłoby gdyby nie twój czyn

Golgota i włócznia co bok Mu przebiła
gdy umarł na krzyżu dla zbawienia mas
podobno nas?

Potępiony Iskarioto, do czeluści piekielnych zaglądam, gdzie słuszną Karę odbywasz, za miłość do Nauczyciela. Przyniosłem ci trochę wody, by zmoczyć usta spierzchnięte i nie mogę patrzeć, jak cierpisz. Zbawiciel wykorzystał cię do spełniania wróżb, do zbawiania Milionów. – Kimże jest człowiek kochający w obliczu Milionów? Nikim.
twój Mistrz wniebowstąpił a ty sam nie wątpisz
w sens wiecznego Piekła gdzie Jezus ci kazał
iść

„jednostka to zero
liczą się Miliony”*

*(Ostatni cytat jest słowami Adolfa Hitlera, wypowiedzianymi na wiecu w tysiąc dziewięćset trzydziestym szóstym.

Opublikowano art | Otagowano , , , , | 3 komentarzy