Przykro mi, że…

miałem być dziewczynką, Mama nigdy tego nie powiedziała wprost
metodycznie jak chirurg dziecięcy młodzieńczy i dla „dorosłych”
odrywała boleśnie czułem się winny
resztkę penisa schowałem pod językiem
jak pacjenci tabletkę której nie chcą zażywać, nie złapano mnie
zdołałem
spłodzić dwoje dzieci i na tym skończona sprawa, rozpadł się pewnego dnia, pochowałem go w doniczce z kaktusem
umarł kaktus kutas kukas
żyję nie mając pojęcia po co, albo właśnie mając
Hitler był potrzebny jak Judasz żeby wypełniła się przepowiednia
Pisma i Historia Zbawienia, już nie wiem, dzieci
biegają nie umiem zapewnić im bezpieczeń-
stwa, przynoszę straty, dopłacam do wykonywanej pracy znów boję się wyjść z domu który niedługo zabierze Komornik
ostoja bezpieczeństwa – Dom
kornik mornik, kornik-mornik puk puk huk
wynocha
świt nie wróży dobrego dnia nie potrafię się modlić
w o n n a r e n t ę
porażka dostać porażka nie dostać
k t o to j a?

walenie w drzwi:
Milicja! Policja! CJA! Prokuratura Kraków-Podgórze! PKP!
cja-nek, nie mam na stanie nie będę zabijać.

Opublikowano art | Otagowano , , , , | Skomentuj

Ostatni

tylko ja wiem dokąd idziemy nadzy, rozebrano nas z ubrań, droga w tłumie wrzeszczących coś w rodzaju paniki nikt nic nie wie, trzymam

za ręce dzieci czują że coś jest nie tak

płaczą trzymają kurczowo moje dłonie, uciąłem sobie jaja, ktoś powiedział: proszę pani pani się odsunie, kroczymy prostą ścieżką do gazu, postanowiłem że je przytulę

ale nas rozdzielono trochę bolało uderzenie w twarz synowi przestawiono nos córce

wyrwano wszystkie włosy potem

straciłem ich z oczu

Odsuń się Jędzo usłyszałem głos z tyłu bez jaj biorą nagiego za kobietę trochę krwi

miesiączka?

ciężkie drzwi ciżba się tłoczy nie mogę dostrzec dzieci może już płoną bez zbędnych ceregieli, ucięte jaja schowałem do słoika ze spirytusem ukryłem zanim nas stamtąd zabrano

pozostaną dla Potomności

Opublikowano art | Otagowano , , , , , , | Skomentuj

Teatr

codziennie odgrywam role
ojca lekarza petenta
maska lekarza dobrze leży
najmniej uwiera ze wszystkich
wiszących na wieszaku

do dupy ojciec do dupy ja
ostatnio maska petenta
w Urzędzie
za okienkami paniusie
nienawidzą swojej pracy

próbuję załatwić sprawę
z gruntu niemożliwą

porażka

brak załączników brak niezbędnych
jak woda powietrze pokarm
upokorzony podwójnie
nic nie załatwiam uciekam

ja rozpadłe na kawałki
ja upadłe skulone w łóżku
puk puk puk nie umyłem rąk
z syfu biurokracji

plik papierów
błąd naprawiam poprawiam
jeżdżę po Mieście zbieram świstki
ręce nieumyte drżą

podaję patrzy z pogardą
niczego nie obiecuje
Decyzja przyjdzie pocztą.

Opublikowano art | Otagowano , , , , | Skomentuj

Laureat Konkursu Poetyckiego (Wulgaryk)

idę sobie leśną drogą na gałęzi wisi dupa
co to? myślę. drzew korony. gałąź. stryczek. kraczą wrony

bóg powiesił? stu chrystusów? kurwa? cipa? zniesmaczony
myślę sobie: taka kupa
to za mało jak na dupę a za dużo jak na trupa

(samobójstwo na wpół dokonane. zjebane)

obok stoi flaszka biała do połowy pusta. gdzie są usta?
gdzie są ręce? gdzie jest przełyk? dzin pilnuje resztki płynu
odejdź Podły odejdź Podły odejdź Podły Skurwysynu!

wierszem nazwał ten obrazek ten co wciąga proszek biały
i popija. dzin na straży. wenę kurwy zajebały

wiersze mocne procentowe dopingowe lud w zachwytach
kurwy cipy i pedały to się bardzo mocno czyta

nie pisane na poważnie to wulgaryk nie limeryk
nie ma o co się obrażać. (u)twór żółte ma papiery

Opublikowano art | Otagowano , , , | 8 komentarzy

Polityka (anty-wiersz)

Zaprawdę powiadam wam, polityka to gówno.
Szajs. Szambo nieczyszczone od wieków. Chujnia z grzybnią. Igła narkomana, zahifiona krew.
To kupowanie w lombardzie, pożyczka w parabanku. Prawda w ustach księdza, miłość nauczyciela do dzieci, uczciwość policjanta. To nieczysty towar, puder podany dożylnie. Trup po sekcji, pierdnięcie przy kolacji w lokalu. Zwykłe kurewstwo. Goła dupa w lakierkach. Publiczny onanizm, gerontofilia, nekrofilia, grzeszne sny zakonników.
To obraza Papieża-Polaka. Podpis Prezydenta A.D.2016. Niedziałający megafon na wiecu, sraczka w kiblu, książki w zsypie. To Wysoki Sąd w delirce, kierowca TIR-a bez koksu. Doktor z syfilisem, adwokat bez kasy.
Dno zlewu. Brudne gary. Zbliżenie cipy, kłykciny kończyste…
Brzydka jak gówno, wpada w oko cierniem. Nijak jej wyciągnąć. Mieć ją gdziekolwiek możesz a przecież uderzy cię pałą, w majestacie Prawa.
Prorok Nazepam.

Opublikowano art | Otagowano , , , , , , , | 4 komentarzy

Bohomazy (wersja uzdatniona do czytania)

Ćmom, które nie spłonęły do końca

Świeci księżyc jasnym światłem. Lecą ćmy, nocne motyle.
Stół. Na stole światło świecy. To nie księżyc, to jest ogień,
imituje blask, nie dając żadnej szansy. I przez chwilę
patrzę na ćmy-samobójców tu zwabionych. Lecą w płomień.

Wkładam rękę, chcąc jak oni poczuć dotyk światła-śmierci.
Boli. Trzymam dłoń. Już skwierczy spalenizny zapach, strachu.
Zapatrzeniem zapalona dłoń jest czarna. Jak na żerdzi
przedramieniem przytwierdzona do tułowia. Wokół macha
chcąc odgonić małe ciałka, co szybują w środek ognia.

Jestem ćmą. -
Nie jestem ćmą. –
Jestem ćmą. – Nie jestem?

Lecz oślepłem zapatrzony w niepotrzebnych śmierci dużo.
Pfuu- zdmuchnąłem tę malutką, księżycową, ćmy nadzieję.
I po ciemku chcę opatrzeć dłoń, co wonią diabła smuży.
Spalenizna. Ciemność. Cisza. Ręka. Nocny motyl. Dnieje.

W uszach słyszę szum ich skrzydeł. Szatan. Szelest. Szmata światła.
Cień – dzień – obraz zniszczeń.
Byłem ćmą. -
Nie jestem ćmą.
Jestem kaleką. Lekarz powiedział: amputować rękę.

„Dorobi pan protezę, pójdzie pan na rentę, proszę się
nie martwić. Będzie pan mógł sobie wreszcie pisać te wiersze.”

Opublikowano art | Otagowano , , , | 3 komentarzy

Badanie o pracę

Podczas rozmowy w sprawie pracy nie dowiedziałem się nic. Ani o pieniądzach, ani żadnych innych konkretów. Pani Psychiatra, tłusta i dobroduszna, dopytywała i dopytywała. Powiedziałem jej stanowczo za dużo. Miałem wrażenie, że rozmawiamy przy kawie. Tylko nie było kawy. Stało ogromne biurko między nami. Naciskała łagodnie, czułem się coraz bardziej, jak opiniowany w sprawie za morderstwo.
Niepokój wzbudziły pytania o gabinet i sprawy zdrowotne. Nie powinno jej to obchodzić. Nawet przy kawie – bez kawy, z biurkiem…
Miała na sobie biały uniform lekarza, kazała czekać w kolejce z pacjentami.
Ja –właściwy człowiek we wskazanym miejscu.
Narastające wkurwienie, o które trudniej przy rozmowie twarzą w twarz. Nawet z tym meblem rozgraniczającym petenta od władcy.
Sam będąc psychiatrą, początkowo dałem się złapać. Dobrze grała na emocjach. – Fach w głowie i ustach.
Rozebrało do naga grube babsko.
Grube babsko rozebrało do naga.
Babsko rozebrało do naga grube.
Grube do naga babsko rozebrało
Do naga babsko rozebrało grube…
Koniec i kropka. Wychodząc stamtąd wiedziałem już, że nie będzie tej pracy. Wyszedłem wkurwiony. Jechałem do domu wkurwiony. Siadłem do komputera wkurwiony. Mail: „Szanowna Pani Doktor. Dziękuję, lecz nie decyduję się na współpracę. Z poważaniem, etc. etc.”
Znam takich. Psychiatrów. Nie mam. Dobrych. Doświadczeń.
A wiedziałem że. Trzeba. Uważać. Na takie. Robactwo.

Opublikowano art | Otagowano , , , | 6 komentarzy

wkurwoja

Tym co czytają na głos
na talerzu pod namiotem trzymam mocno moje koty
które z głowy mi wylazły i iść nie chcą więc się proszą
o gwiazdeczkę o trumienkę o kaftanik trochę cnoty
nie nadchodzi gwiazda trumna kaftan berło jakoś znoszą
nieobecność ich i braki jak mickiewicz nie chcę pisać
jak pan miłosz jak szymborska ani żaden z tych co byli
tekst nie udał się cóż bywa więc napiszę to co czytać
nikt nie zechce mimo wszystko bo odjeżdżam moi mili
w bezsens
nabuchodonozor nabuch na brzuch na słuch naruch
na ucho na brzucho weź sens chona wrona skona dada
piosenka
prostacka
wariacka

Opublikowano art | Otagowano , , | 16 komentarzy

*** (a gdyby Jezus…)

a gdyby jezus nie istniał
był wytworem bajań i mitów
czy zmieni fakt ten
coś?

a gdyby nie istniał wybór
wolna wola czy jak tam zwą
gdyby jedni mieli lepiej inni gorzej
tak sobie
i nie byłoby nagrody
za grzeczne zachowanie
czy zmieni to
coś?

jeśli zmieni to
nie przeszedłeś próby abrahama
twoja wiara jest mizerna
wymaga dowodów
na -

historię spisują
opowieści zasłyszane
doniesienia mediów
bohaterowie na cokołach
strach

nie trzeba dowodów
by uwierzyć w Jezusa
lub nie uwierzyć
choć

Biblia jest mądrą książką

Opublikowano art | Otagowano , , , , | 13 komentarzy

Mantra

ciemność zapada wcześnie
wyjść poszukać pracy
nakarmić dzieci
spłacać kredyt
móc mieszkać
i tak dalej

doczekać do wojny

ciemność
ruchy w smole
brak myśli
nie pomaga

wyjść
poszukać
znaleźć
wyjść
poszukać
znaleźć

by przeżyć
do kataklizmu

Opublikowano art | Otagowano , , , , | Skomentuj