Głos chropawy

Wojciech Belon. Alkoholik, pieśniarz, poeta. Debiutował pod koniec lat siedemdziesiątych na jakimś Festiwalu Piosenki Studenckiej. Założył Wolną Grupę Bukowina, wydano pośmiertnie jedną płytę. Śpiewają jego piosenki przy ogniskach. Zmarł w 1985 roku, w maju. Miał trzydzieści trzy lata. Ponoć leżał gdzieś pijany, nikt nie zwrócił uwagi na masywne zapalenie płuc. Gdy się zorientowano, nie żył.
Ożenił się z kobietą, którą bardzo kochał, małżeństwo kompletnie nieudane. Jedna córka.
Lubił góry, pisał o nich, zachwycał się. W dorobku też ma kilka piosenek politycznych, koncertowych, złej jakości.
Nie mam pojęcia, jak zmiksowano album „Bukowina”. Nagrania musiały być archiwalne, kiepskie, z początku osiemdziesiątych lat, kilka z nich – wyraźnie koncertowych – odbiega dźwiękiem. Śpiewał o swoich górach – Beskidach, Bieszczadach… Jeszcze za życia zdobył sławę w „podziemnym świecie” komunizmu. Zapewne nagrał coś studyjnie, po cichu tak, jak Kaczmarski i Gintrowki.
Pochowano go w Busku, rodzinnym mieście. Widziałem kiedyś czarno-białe zdjęcie skromnego cokołu z imieniem i nazwiskiem, datami; przysypanym śniegiem.
Lubię jego chropawy głos, wyśpiewane piosenki, czasem z mocniejszym akcentem. Kiedyś grałem go chętnie: łagodne, piękne ballady; niewyszukane chwyty gitarowe…
„…a człowiek przychodzi i odchodzi
i nie wraca nigdy.”

W czasach popkultury i komercji myśl powstała szalona: Jechać do Buska, postawić świeczkę na zapomnianym grobie…

Opublikowano art | Otagowano , , , | Skomentuj

XVI lat temu

szliśmy razem przez góry
ostre szczyty Tatr
pierwsza spełniona miłość i
błękitno-fioletowe niebo
Powiedziałem:
„wciąga mnie
to niebo mnie ciągnie”

Rozpłakała się
/maj 2016/

Opublikowano art | Otagowano , , , , , | Skomentuj

Rok 1936, 1945, 1954…2016

Towarzysze Sojusznicy!
Chciałbym Was mieć w dupie, mieszkacie za oceanem, ale w ‘globalnej wiosce’ to niedaleko. Gdy włączam komputer, Internet loguje się do IP: 169.254.49.172. To wschodni brzeg Ameryki: Nowy York, Washington, nie sprawdzałem dokładnie. Walczycie z terroryzmem, odprawa samolotu trwa dwie godziny, nic z tej walki nie wynika, z wyjątkiem powszechnego strachu.
Strach. – Ludzie zgodzą się na wszystko.
Na łączenie baz danych, w których durna gawiedź umieszcza zdjęcia swoich dzieci, oznacza „przyjaciół”, podaje zainteresowania, adres, wszystko.
W Imię bezpieczeństwa. – Czyjego? – Mojego na pewno nie.
Towarzysze!
Zakończyliście własną wojnę z Japonią, baliście się Kamikadze. Oppenheimer zrobił dwa doświadczenia z nową ‘bronią’. Zginęło 150 000 ludzi. Cesarz Japonii podpisał kapitulację, byliście skuteczni.
Przegraliście wojnę w Wietnamie, Kambodży, doświadczenia z napalmem pozwoliły rozwinąć wiedzę o leczeniu oparzeń. – Tak jak doświadczenia Józefa Mengele dały duży wkład w położnictwo i neonatologię.
Ponoć Mengele był dobrym człowiekiem, ratował te dzieci, które miały szansę przeżyć. Prezydent Nixon – nie wiem. Ponoć był czynnie uzależniony od kokainy. -
Kokainowa wojna? – Napalm i filmy ze Schwarzenegerem.
Kisiel w majtach.
Towarzysze Sojusznicy i Przyjaciele!
Odwalcie się ode mnie. Dlaczego używając komputera „na Intelu®”, przeglądarki Jakiejkolwiek, ma mnie obowiązywać Wasze prawo? Mam je w dupie, z karą śmierci i eksterminacją chorych psychicznie. Mam w dupie odpowiedzialność za szkody „w wysokości 5$”, brak jakiejkolwiek odpowiedzialności za działanie aplikacji, „prawo do własności intelektualnej”, handel danymi; można mnożyć przestępstwa w świetle prawa…
„Firma Intel® nie stosuje produktów, które mogłyby zagrozić zdrowiu lub życiu” (ściągnięte z ‘zasad zachowania prywatności’).
Tak? Na pewno?
Procesory rakiet balistycznych i tym podobnych zabawek dla sfrustrowanych chłopców zapewne zakłada Duch Święty.
Tak: Duch Święty. A Bóg Ojciec je produkuje.
I jeszcze jedno: Obrazek. Szczęśliwy rolnik orze pole, robotnik wytapia metal, kolorki takie jak z pisma Świadków Jehowy. Obrazek z Miami, z lotniska.
Nie z Moskwy?

Opublikowano art, publicystyka | Otagowano , , , , , , , , | 1 komentarz

Mgła o poranku

Czwarta trzydzieści, sen wydłużył się o pół godziny. Cisza w Domu, czasami zamruczy coś przez sen któreś z dzieci. Wiem, że już nie zasnę, jest spokój.
Woda z kranu, garść tabletek, będę zdrowszy. Nie wyłączyłem komputera, siadam i ściągam muzykę z Jutuba fejsbukową aplikacją. 360 kbit/s. Dobra jakość.
Dokładam własną cegiełkę do zagłady Świata.
Mgła za oknem, wilgoć wpada przez półotwarte okno. Za dwie godziny wstaną dzieci.
Słuchawki na uszy, można popłakać bez świadków.
Kolejna wymiana maili z Bratem. – Jest teraz bardzo daleko, nie zobaczymy się prędko.
Czasem wychodzą Zmory z przeszłości. Zostałem „ojcem” mając sześć lat. – Trochę mało. Przestałem wraz z pierwszą krwią, którą nasiąkł dywan w pokoju; to On mnie znalazł nad ranem…
Prawie wszyscy nosimy „gen samobójstwa”. Ujawnia się u nielicznych, ma różną przenikalność; to cytat z jakiegoś specjalistycznego czasopisma.
Nosimy. To nie rozgrzesza.
Prawdziwy synek obudził się. Wyraźnie lgnie do mnie, nie poświęcam mu zbyt wiele czasu. Czy zdołam pokazać mu góry? Nauczyć grać na gitarze?
Mgła. Stoję, nic nie widzę. Czy nad przepaścią, czy tylko na rozstaju dróg? Muszę zrobić krok do przodu.
O szóstej mogę tkwić w bezruchu. Zostało jeszcze pół godziny. Wyciągnę nogę…
…i…

Opublikowano art | Otagowano , , , , , | 1 komentarz

Mea vita

Papieros za papierosem, bez przerwy na oddech, dopóki stoję, dopóki widzę.
Nie słuchałem muzyki od dobrych kilku lat. Od kilkunastu? Zmieniałem twarze w zależności od roli, w końcu nie wiem, kto to: „Ja”. Od czterdziestu lat spełniałem oczekiwania, od dwudziestu brakło czasu dla siebie.
Mam swój cmentarz, jak każdy lekarz. Zatykałem uszy na głosy rozpaczy. Zadawałem ból, pozbawiałem wolności; pacjenci i tak mnie lubią, bo… nikt inny z nimi nie rozmawia. Mam dom na hipotece, rodzinę z egzekucją w Banku. Dwa małe szkraby, dla których już nie mam sił.
Pełniłem role…
…społeczne.
Nic poza tym.
Mea culpa.
Mam kilka ran, jak każdy. Niewidocznych, schowanych pod rękawem, ciętych wzdłuż, przypominają oparzenia.
Nic takiego…
Słuchawki na uszy, gdzieś z daleka słychać płacz dzieci. Moich dzieci. Oczy wilgotne, strużki spływają na brodę, wsiąkają… Nie ruszam się z fotela.
Mea culpa.
Czas zabliźnia rany, mawiają. A to tylko cienki strupek zrywany, gdy celnie wyciągnąć wrogą dłoń. Albo trącić muzyką, poezją, obrazem.
Czas zasklepia rany, nic więcej.
„Biała (czy srebrna?) Lokomotywa”, obsesja Edwarda Stachury przejeżdża bardzo blisko. – Jego zabiła, mnie jeszcze nie.
Zamiast Boga mam malutką kapliczkę. W niej kilka wspomnień, zdjęcia dzieci i te sprzed lat. Mam krzyżyk ulepiony z chleba i świecę, która gaśnie. Podtrzymywałem ten płomień od dzieciństwa, teraz już ostatni knot…
…dopala się.
Zabierałem ją wszędzie tam, gdzie mieszkałem: do pracy, kilku wynajmowanych mieszkań. Teraz stoi obok starego zegara.
Knot się dopala.
Nie pozwolę. Pójdę z duchem Czasów, w miejsce świecy wstawię diodkę LED, niech imituje płomień.
Nie zabrałem z Tybetu Świecy, zapomniałem, to był rok 2009, teraz nie wyrabiają już spracowanymi rękami… Teraz to przecież Chiny.
Mea culpa, mea vita.
Mea mors.

Kiedy? – Gdy świeca zgaśnie.

Opublikowano art | Otagowano , , , , , , | 17 komentarzy

***(Jeszcze zdążyła…)

Jeszcze nadała imię niedawno urodzonej córce, gdy
wysadziła ładunek na plecach. Nie ma grobu,
szczątki ciała
sprawcy zamachu
najczęściej bywają nierozpoznane

Boimy się tych, którzy
w Imię Wyższe
w imię Braku Edukacji
Biedy, Wendety…
W Imię Racji Stanu
potężnych

Porwanie samolotu, czy wysadzenie się z
plecakiem Semtexu
i śrubami
nie jest powodem, by
ogłaszać stan wojny

Prawdziwa Wojna była tuż pod nosem
w Serbii, Czarnogórze i Chorwacji.
Palono, gwałcono
kazano
przenieść się całym wioskom
w pół godziny.

…nadała imię niedawno urodzonej
wmieszała się w tłum
puściła zawleczkę od granatu.
Córka nie opłakuje matki
Nie żyje.

Opublikowano art | Otagowano , , , , , , , | 2 komentarzy

Zła-ma-nie

wszystko jedno
stoję czy leżę
śpię czy nie śpię
mam pracę
czy nie mam pracy
długi dom banki
samochód

nie interesuje mnie
czy żyję czy nie

Szkoda tylko moich
Dzieci
których
nie potrafię

Opublikowano art | Otagowano , , | 9 komentarzy

ISQN

spalonych zwłok dzieci
moich dzieci
wolałbym nie zdążyć
zobaczyć

samolot Prezydenta
Kraju Pokoju
wzniósł się w powietrze
gdy dwa samoloty
uderzyły w jeden budynek

Wolny Naród
zgadza się na zaglądanie do dupy
„w imię bezpieczeństwa”

ostatni kombatant
straszliwego ataku
na Pearl Harbor
umarł właśnie

już zapomniano

to tchórze

takich się boję
ze strachu
wysadzą Świat

nie będzie
„wojny hybrydowej”

spalonych zwłok dzieci
moich dzieci
wolałbym nie zdążyć
zobaczyć

Opublikowano art | Otagowano , , | Skomentuj

włosy

Panu Prezesowi, z wyrazami szacunku, etc.

ścięte drzewa z zabytkowego parku
wsadzono do niszczarki, poszły na wióry
korzenie wyciągnął buldożer

już nie wypuszczą ostatniego listka
gdy minie zima i przyjdzie wiosna

to trochę tak
jak z posiekanymi zwłokami którym
nie wyrosną włosy
nie wydłużą paznokcie
ani na milimetr

Opublikowano art | Otagowano , , | 2 komentarzy

Misie

przytula pluszowe zabawki
obarcza je cechami
młodszego braciszka
Po kilku dniach porzuca
w kątach, na podłodze leżą Zdzisiu czy Jasio
bawi się.
Zazdrosna o brata
nie uderzyła go nigdy
celowo.
To dobre dziecko.

Opublikowano art | Otagowano , , , | Skomentuj