Sen w piątek po południu

Brzusiaku!
To jakaś abstrakcja, że przyjść masz na świat. Nigdy nie myślałem, że będę miał dziecko, nigdy nie sądziłem, że mógłbym być ojcem. Czas się zbliża wielkimi krokami, ostatnio chadzałem na pogrzeby, przyzwyczaiłem się…
Brzusiaku. Jak dotąd wystawały ci stópki i plecki, mama mówiła, że czuje boksowanie rączkami w pęcherz. Bawiłem się z tobą, ukrytym jeszcze pod warstwami skóry i mięśni. – Co będzie, gdy wystawisz główkę? Czy nadal świat dochodzić będzie zza pancernej szyby?
Nie odbieram realności, pracuję trochę jak maszyna, gruba szyba zasłania mi ciebie, drzewa, niebo zmieniające co chwilę swój kolor…
Brzusiaku. – Czy ja w ogóle potrafię być ojcem?
Podobno wszystko okaże się później. Wszystko okaże się…
A może to jest sen?

Informacje o ktomasz999

Mój blog nie jest pamiętnikiem, sporo w nim fikcji, jakieś wiersze, lepsze czy gorsze wpisy. Często to przemyślenia ubrane w narrację. A ja? - Jestem, kim jestem. Rozdaję za darmo swoją prywatność. ktg@
Ten wpis został opublikowany w kategorii art i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

20 odpowiedzi na „Sen w piątek po południu

  1. planeta pisze:

    A tak mi przyszło na mysl. Wiesz kiedy mam napad schizy?
    Kiedy ktos robi ze mnie wariatkę….
    Nie cierpię tego….
    Czy jest to normalne, czy choroba?
    Pozdrawiam raz jeszcze dziś, wieczorowo:)

    • ktomasz999 pisze:

      Chyba nie robię z Ciebie wariatki?
      Ja mam napady schizy ot-tak. Nieco to wkurzające, ale trochę lepsze rzeczy – jak mi się wydaje – piszę wtedy.
      Pozdrawiam porannie.

    • ~planeta pisze:

      Nie TY.
      Tylko jedna osoba robi ją ze mnie:), tak mi sie zdaje:)
      Buziak na dobry wieczór i ucałuj Brzusiaka.
      Moja córka też wystawiała stopkę.. To było cudowne….
      Dobrego wieczoru Tomasz:)
      Miałam przyjaciela Tomasza, zajebisty był z niego facet i przyjaciel, ale zapił się na śmierć….
      To było straszne…
      Przedtem padaczka alkoholowa.
      Moze i lepiej, ze go juz nie ma, ale takich ludzi mało.

      Ty w ogóle fajnie piszesz, fajnie masz te mysli poplątane.
      A ja pisze najfajniej, kiedy jestem w raju:)
      Pozdrawiam:)

  2. ~Anita pisze:

    Witam, nie zostaje się rodzicami z dnia na dzień, historia rozpoczyna się oczekiwaniem, ale już powoli sama zaczyna się tworzyć, narodziny stają się oczekiwaną realnością: radością a zarazem wyzwaniem. Najważniejsze to chcieć być najlepszym Ojcem świata. Żaden ranking, ale dziecko ma się czuć bezpiecznie kochane.
    Pozdrawiam ciepło! Anita

    • ktomasz999 pisze:

      Największą krzywdę jaką można zrobić dziecku, to nie kochać go, wiem. To przychodzi samo, nie wiem jak, trochę się w tym gubię…
      Pozdrawiam.

      • planeta pisze:

        Kiedy mój syn, szatanisko miał ze trzy lata pamietam, ze bałam się kazdego nadchodzącego dnia…
        Rano się modliłam, by juz był wieczór… Nie oznaczało to, ze go nie kocham, ale to, ze byłam wykonczona.
        On pochłaniał 350% mojego czasu…
        Dzieci wyrosly, teraz się teskni za takim maluchem. Słodkim, radosnym, żywym i spontanicznym:)
        A wszędzie było go pełno.
        I wciąż na okrągło chciał się bawić…. Myślałam, ze oszaleję:)

  3. ~margo pisze:

    Teraz będziesz przy przyjściu na świat swojego dziecka, to najfajniejszy moment w życiu, przynajmniej dla tych, co chcą dziecka. Tylko dlaczego te rozważanie jakim będziesz ojcem, teraz to już za późno na to. Teraz tylko masz dzieciaka kochać i dbać o niego. Pozdrawiam

  4. ~planeta pisze:

    Hej. Ty masz byc ojcem, a nie zastanawiać się czy potrafisz!
    Dobrym ojcem.
    Najlepszym jakim mozesz być…
    I tego życzę:)
    I pozdrawiam:)

    • ktomasz999 pisze:

      Postaram się, wiesz, że chcę. Nosiłem w sobie zbyt dużo śmierci, żebym teraz nie miał odjazdów z Życiem, nie?

      • ~planeta pisze:

        Wszystko mozna uciąc jedną myslą:), jak wiesz. I jedną rozpocząć.
        Tylko trzeba chcieć, zrobić to pstryk. W sobie…
        Wyznaję tę zasadę. Nie jest proste, ale możliwe….
        Pozdrawiam:)

        • ktomasz999 pisze:

          Robię „pstryk”. – Czasami wydaje się być wszystko w porządku, czasami ‚szyba’ znowu się włącza. Myślę, że wyłączy się w odpowiednim momencie, chcę być przy porodzie. – Później na pewno się przyzwyczaję…
          Pozdrawiam.

        • ~planeta pisze:

          OMG!!!!!
          Do czego Ty się chcesz przyzwyczajać???

  5. reklama pisze:

    Bardzo mi się spodobało to określenie „brzusiaku”. Pierwszy raz się z nim spotkałam i bardzo przypadło mi do gustu.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>