Inwigilacja, nowomowa, strach

Świat ukrytych kamer, podsłuchów, nagrywanych rozmów. – Kiedyś takie opowieści świadczyły o chorobie i to ciężkiej. – Teraz coraz częściej nie mijają się z prawdą.
Coraz trudniej rozpoznać urojenia: Włączająca się kamerka w laptopie, ciągle gotowy do działania, wmontowany mikrofon. Zdjęcia robione samochodom, Facebook podpięty do mojego bloga. Orwell…
Gdy czytałem „Rok 1984” ogarnęło mnie uczucie wszechobecnego strachu. Teraz wiem, że to się nazywa urojeniowy nastrój. Pisarz przedstawił antyutopię, Świat będący koszmarem.
Wizja powoli się spełnia. Telewizory z wmontowaną kamerką, komputery podpięte do serwerów określonej firmy. Wszechogarniający monitoring. Podsycane uczucie zagrożenia. – Terroryzm, który dostarcza ludziom porcję strachu, zgodzą się na wszystko, w imię bezpieczeństwa.
Nowomowa. Angielskie zwroty i skróty wdzierają się wszędzie. Słowa tracące na znaczeniu: Teraz kochamy McDonalda, sprzęt elektroniczny, różne dobra konsumpcyjne. „Przyjaciele”, to zbyt często ludzie poznani dzień wcześniej. Świat odzierany z intymności. – Nawet zwolennicy Boga chcieliby, żeby modlitwa nie była intymnym wyznaniem, ale gościła w szkole, na akademiach i świętach państwowych.
Świat zmienia się. Jestem zniesmaczony.

Informacje o ktomasz999

Mój blog nie jest pamiętnikiem, sporo w nim fikcji, jakieś wiersze, lepsze czy gorsze wpisy. Często to przemyślenia ubrane w narrację. A ja? - Jestem, kim jestem. Rozdaję za darmo swoją prywatność. ktg@
Ten wpis został opublikowany w kategorii art i oznaczony tagami , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

31 odpowiedzi na „Inwigilacja, nowomowa, strach

  1. ~boja pisze:

    Strasznie podziwiam takich ludzi jak Jan. Po przeczytaniu jego tekstu poczułem się taki jakiś mały, głupi i podły… zmanipulowany i manipulujący, pełny fałszu i złych intencji. Niezbyt przyjemne uczucie. Aby uniknąć depresji, zagłębiłem się jeszcze raz w treść wywodu w poszukiwaniu wskazówki na nową drogę. Niestety, wskazówki nie znalazłem, więc albo jej tam nie ma, albo jestem za ciemny, żeby ją dostrzec… Cóż, nadal będę podziwiał pana Jana bez powodu…

    • ktomasz999 pisze:

      …zawsze możesz przeczytać jeszcze raz i powtarzać, jak mantrę…
      Tylko, że mantry są krótsze…
      :)
      Pozdrawiam.

    • ktomasz999 pisze:

      Można by dopytać. Tylko, że Pan Jan znika w adresach mailowych, IP, tak jakby Go nie było…
      Nie ma twarzy, trochę tak, jak Jahwe. – Może to bóg, którego szukam?
      :)

  2. ~gotje pisze:

    >>>>partia to MY…….. —- Anno rozbawiłaś mnie tym wpisem, wreszcie jakiś konkret na odpowiednim levelu.
    Pozdrawiam,,

  3. ~kocica pisze:

    Cytat -”Żeby złapać humor Pythonów, trzeba mieć dystans do wielu rzeczy, a przede wszystkim do samego siebie. Znam ludzi, którzy Monty Pythona kompletnie nie rozumieją. To jest humor dla intelektualistów.” Czyżby :)
    Dziękuję za ” dezorientację kota”:)
    Odwdzięczam się – w swoim stylu :) J. Pilch o psach i kotach.
    Jest niedobrze. Z tysiąca rozlicznych powodów jest bardzo niedobrze. Kota na
    przykład nie mogłem zabrać ze sobą do Wisły, bo przecież dwa matczyne psy,
    dwie żyjące tu w wiecznej nienawiści suki, mogłyby go skrzywdzić. Kto wie,
    może nawet te dwa zapasione pinczery, uświadomiwszy sobie w konfrontacji z
    kotem własną nędzę umysłową, mogłyby (powodowane charakterystycznymi dla
    niższych istot prymitywnymi odruchami) uciec się do przemocy.

    Obserwuję bacznie matczyne psy i nie mam cienia wątpliwości: w znaczeniu
    ewolucyjnym pies w stosunku do kota jest dobrych kilka miliardów lat do tyłu.
    Kiedy starożytne koty refleksyjnie wygrzewały się na murach Akropolu i
    Koloseum, psy w najlepszym wypadku mieszkały w platońskich pieczarach.
    (Najwybitniejsze psie jednostki być może w poszukiwaniu bursztynu grzebały w
    piachu nad Bałtykiem).

    Kotu o coś uniwersalnego – poza żarciem – w życiu chodzi. Psu chodzi wyłącznie
    o żarcie. Kot nieustannie poznaje i studiuje rzeczywistość, pies ją oszczekuje
    tępo. Kot ma własną wizję świata, pies takiej wizji nie ma. Kot jest panem,
    pies jest niewolnikiem. Kot jest nadbudowa, pies jest baza. Kot ma pysk
    wredny, ale inteligentny, pies ma mordę poczciwą ale debilną. Kot jest
    wymagającym partnerem człowieka, pies jest jego ślepym i podatnym na
    upokarzające tresury lokajem. Pies nie ma tożsamości, ponieważ pies nie tylko
    chce być z człowiekiem, pies po prostu chce być człowiekiem, pies chce być
    ściśle jak człowiek. Kotu tego rodzaju upokarzająca i utopijna metamorfoza
    nawet do głowy nie przyjdzie. Kot chce być kotem. Kot ma wyraziście rozwinięte
    poczucie tożsamości, ma on też – w przeciwieństwie do psa – godność swej
    tożsamości. Kot jest królewskim przykładem istnienia spełnionego, pies jest
    wiecznym niespełnieniem, ucieleśnieniem odwiecznej, trywialnej skargi, iż
    nigdy nie jest się tym, kim by się chciało być.

    Skuteczna tresura, w rezultacie której pies zaczyna wykonywać paraludzkie
    czynności, powinna być obwarowana zakazami prawnymi i religijnymi. Jest to
    przykład złowieszczej uzurpacji człowieka próbującego bezbożnie kształtować
    przyrodę na swoje podobieństwo i czerpiącego z tej uzurpacji dwuznaczne
    rozkosze. Jeśli człowiek jest panem stworzenia, to przysposabianie psa do
    człowieczeństwa i czynienie z niego przez to quasi-pana stworzenia jest aktem
    bluźnierczym. Posiadać zwierzę i zachwycać się tym, że to zwierzę się
    uczłowiecza, że się, nie daj Panie Boże, upodabnia do nas, to jest przecież
    przejaw zwykłego zwyrodnienia. Gdybym miał psa i gdyby ten pies (co w
    przypadku psa jest nieuniknione) upodabniał się do mnie, miałbym silne
    poczucie, że zwierzęciu dzieje się nieodwracalna krzywda. Z całą pewnością nie
    odczuwałbym cienia satysfakcji, cienia przyjemności. Może ktoś mi powie, bo
    sam nie wiem, może ktoś mi powie, jaka to byłaby przyjemność oglądać od samego
    rana zionące spirytualiami, wiecznie skacowane bydlę o roztrzęsionych łapach?
    Jaka to jest satysfakcja mieć koło siebie stworzenie skłonne do studziennych
    depresji, swoimi sprawami wyłącznie zajęte i pod pretekstem, że magnez
    wypłukany, wyżerające całą czekoladę z kredensu? A na jaką jasną cholerę byłby
    mi zramolały kundel z nadwagą samczący się obleśnie na widok każdej wyczesanej
    i zadbanej suczki?

    Niepodległy niczemu kot nie przejmie naszych przypadłości, nie upodobni się,
    zachowa tożsamość, a zachwyt dla jego doskonałości będzie jak katharsis. Po
    paru latach, jakie od dnia stworzenia przeszły, dziś już jasno widać, że Panu
    Bogu poza kotami nic się do końca nie udało. Koty są stworzeniami skończonymi,
    reszta świata, łącznie z psami, jest wadliwa. Taki jest obiektywny stan rzeczy
    i daremnie jest, i nie należy nań się uskarżać. Nie należy też z tego co piszę
    wyciągać pochopnego wniosku, jakobym miał jakieś osobiste kynologiczne urazy,
    bo ich nie mam.

    Trzymam się obiektywizmu oraz dzielę obserwacjami czynionymi na przykładzie
    pary matczynych, żyjących w wiecznej nienawiści suk. Psy te, jak sądzę, w
    towarzystwie mojej toksycznej matki czują się świetnie, ponieważ same są
    toksyczne i bliskie im są obosieczne zasady: bezwzględnej podległości, ślepego
    posłuszeństwa i całkowitego uzależnienia. Kot nie czułby się tu dobrze, kot
    nie chciałby tu sprawować władzy, bo kot żyje wedle zasad niepodległości,
    niezależności i wolności.

    Pies preferuje system represyjny, kot demokrację. Pies to jest ustrój
    totalitarny, kot to jest seks partnerski. Kot jest synonimem, symbolem i
    ucieleśnieniem Niezależności.

    Uwaga – brry, fujj – parskam z obrzydzeniem na ciosy poniżej pasa w stylu intelektualistów wysokiego szczebla Kingi D i I. K. na szczęscie nie jestem intelektualistką, nie uważam się za intelektualistkę bo nie jestem „kotem rabina”( nie pozjadałam wszystkich rozumów:). Mam na szczęście poczucie humoru( czyli między innymi umiejętność uśmiechania sie do swoich myśli) i posiadam swoją własna dyslektyczna umiejętność łączenia odległych idei:) Ot co :) czyli odwracania kota ogonem nie tylko w przód – w tył, góra – dół, prawo – lewo:) Szkoda ze w folwarku nie było kota ? Chyba nie było ?- nie pamiętam ? Dawno temu czytałam chyba w 1984 roku :)

    Życzę aby pogoda ducha nikogo nie opuszczała :) Głównie sobie tego życzę :)

    • ktomasz999 pisze:

      Niezłe :)
      Pozdrawiam.

    • ~kocica pisze:

      Ach! Zapomniałam się przedstawić jestem kocica do tańca i rózańca. Czy to jest nonsens? Jestem kotem od urodzenia, bo z papierami rodowodowym. Dalej – jestem kotem i praktykującą chrześcijanką – absurd ?
      Nie ! to moja tożsamość, której się nigdy nie wypierałam. Nie ! jestem dumna ze swojej tożsamości i chrześcijańskiej i kotowatej.
      Wybacz i przebacz Tomasz – chcę i muszę się sama bronić przed ewentualnym nie dżentelmeńskim zachowaniem w przyszłości (rzadko tu bywam). Kumoterstwo widać. Oj ! widać. To sympatyczne zachowania :) Szczerze nie zawsze to jest miłe dla niezależnych :( …było minęło – wybaczyłam już dawno temu. Bo, wolę skupiać się pozytywach, niż na negatywach – łatwiej się żyje:)
      Nie da się uniknąć kumoterstwa. To nic nadzwyczajnego – typowe działania grupowe.

      • ktomasz999 pisze:

        …typowe działania grupowe…
        Pozdrawiam.

        • ~kocica pisze:

          No, między nami chrześcijanami (szczerze) – to chciał prosić cię, abyś jedną zdrowaśkę za mnie zmówił – aby mnie pogoda ducha nie opuszczała:) Mało domyślny jesteś :) Bo, reszta – to sami ateiści :) Nie! To sami intelektualiści, a my to nawet nie ćwierć intelektualiści
          ( cytuję wypowiedź prof. Kołakowskiego art. w GW weekendowej) :) Pędzę do kościoła, bo niby dłuższy dziś dzień mamy, a mi brakuje czasu:)
          Pogody ducha życzę :)

          • ~An. pisze:

            Ten intelekt, droga Kocico, to pal go sześć, nie chcę sprawdzać, że nie nadaję się do Mensy, ale zmartwienie mam. Od czasu, kiedy ks. Oko stwierdził, że ateiści to seksoholicy. A ja od 34 lat jestem kobietą jednego mężczyzny i teraz sama nie wiem, czy żałować, że o tym nie wiedziałam, zacząć udowadniać, że tak jest, czy udawać, że to dotyczy tylko młodych ateistów? Pozdrawiam :)

  4. ~Jan pisze:

    Jestem zniesmaczony Twoim zniesmaczeniem ws. Boga. Coś tu jest nie tak. Informujesz i ostrzegasz na swoim blogu przed orwellowskimi działaniami metodami, a sam zastosowałeś takowe w przypadku powyższego artykułu, tj. zastosowałeś czarnobiał/dwójmyślenie, zbrodnioszlaban (głupotę ochronną) i nowomowę.

    Czarnobiałem/dwójmyśleniem jest atakowanie wartości chrześcijańskich, w kraju, który już nie od kilku lat jest chrześcijański, i w którym nikt nie nalega aby zbiorowo modlić się w szkołach i innych instytucjach. Domyślam się, że w tym dwójmyśleniowym ataku chodzi Ci o usunięcie symbolu krzyża z tych instytucji. Aż tak Ci On przeszkadza, żebyś musiał stosować fałszywą argumentację, że niby ktoś domaga się jakiś zbiorowych modlitw w instytucjach? Nie mam za wiele wspólnego z Kościołem, ale wiem, że nawet ortodoksyjni księża nie pragnęliby żeby bezcześcić modlitwy wymawiając je w szkołach, czy jakichś innych budynkach publicznych – od modlitw zbiorowych na głos są budynki nazywane w staromowie kościołami. Szkoda, że nie wyciągnąłeś wniosków z „1984″ i nie zorientowałeś się w lekturze, że Partia mogła sprawować bezgraniczną władzę nad partyjnymi i prolami, właśnie dzięki temu, że usunięto pojęcie Boga, zniszczono lub przerobiono na inne cele kościoły (kościół św. Marcina, na Placu Zwycięstwa przerobiono na muzeum, w którym organizowano różne propagandowe wystawy, kościół św. Klemensa, był ruiną, na wprost Pałacu Sprawiedliwości) i wyzuto społeczeństwo z metafizyki. Nie doczytałeś jak O’Brien indoktrynował Winstona, że wg Partii Bóg to władza, a Ampleforth został aresztowany tylko dlatego, że zostawił w ostatecznym wydaniu poezji Kiplinga słowo „Bóg” aby rymowało się ze słowem „głóg” (w oryginale „God” – „rod”)?

    Zaś nowomową jest określenie „zwolennicy Boga”, zamiast wyznawcy Boga. Chyba doskonale wiesz co znaczeniowo niesie ze sobą ten konkretny przykład nowomowy. Nie będę tego wyjaśniał, ponieważ są jeszcze inne kwestie, ale jakbyś nie zrozumiał własnych intencji, to powiedz mi o tym a wyjaśnię to jak krowie na rowie.

    Nie chcę analizować Twoich innych wpisów, ale coś czuję, że jeśli chodzi o kwestię Boga, to bliżej Tobie do maniakalnej nienawiści do Boga, którą reprezentantem był O’Brien niż do współczucia człowieczeństwu, którego reprezentantem był Winston. Jeżeli jesteś psychiatrą, to nie mam pojęcia jakim cudem zdobyłeś dyplom tej profesji (mógłbyś podać gdzie go zdobyłeś?). Ale skoro już jesteśmy w temacie Orwella, to ten pisarz pisał o Tobie i Tobie podobnych, pisząc o prostytucji intelektualnej osób, które mówią o sobie, że są inteligentami, a w rzeczywistości są pieskami na usługach terroru nierozumu, uważającymi, że prawe – wg ich postrzegania – kłamstwa pchają historię we właściwym kierunku. Nie będę pisał jakich argumentów użył Orwell, bo mój wpis rozrósł by się nadmiernie. Jeśliś intelektualistą, dotrzesz do pism Orwella o marksistowskim skundleniu intelektualistów i pisarzy, którzy stali się megafonami fałszu.

    A, i jeszcze jedno, skoroś lekarzem, to wylecz się sam. Jeśli mogę zasugerować Ci jakiś lek, to polecam używanie do myślenia zamiast odbytnicy tego, co masz między uszami. A i oczywiście lektura „Patologii normalności” też by nie zaszkodziła.

    Wybacz troszkę ostre słowa, ale skoro piszesz o tematach związanych z Orwellem, w sposób tak zakłamany, jak w swoim powyższym wpisie, to te moje słowa są jeszcze za mało ostre. Orwell przysoliłby Ci o wiele bardziej. Wiem, że nie przekonam Cie, ale milczeć widząc zło jest złem. Widząc dialektykę, która sugeruje, że osoba która nią się posługuje posiada kaleki ‚charakter analny’ i szuka dla siebie ulgi, w tym, że okalecza innych, nie mogłem zamilczeć.

    Po przerwie… Sprawdziłem jednak inne Twoje wpisy i jestem w szoku! Przeraża mnie, że jesteś psychiatrą i podajesz na dodatek swoje nazwisko na tym blogu, ujawniającym jeśli nie chorobę psychiczną, to co najmniej nekrofilską wrogość dla rozumu, wypełniając go wpisami aż tak niskiego lotu. Myślę, że gdybyś zgłosił się do jakiegoś prawdziwego psychiatry starej daty (o na tyle silnych nerwach, aby on nie zwariował widząc w koledze z profesji te cechy, o których wyżej pisałem), to by on ci być może pomógł. Naprawdę zastanów się, proszę, bo nigdy nie jest jeszcze za późno aby otrząsnąć się z błocka zakłamania. Byłoby to dobre dla społeczeństwa, które chcesz, z jakichś powodów okaleczyć. Pozdrawiam

    • ktomasz999 pisze:

      Nie o to mi chodzi. To nie nowomowa, nie mówię tak do ludzi…. To zabieg literacki.
      Ja szukam Boga, mocuję się z Nim, nie wiem czy wierzę (chyba tak), nie wiem w Kogo, w Co?
      Jeśli jesteś zniesmaczony, to mi przykro. Nie zmienię formy swojego bloga tak, jak nie zmienię siebie.
      Dzięki za ten wpis, wreszcie jakaś krytyka…
      Pozdrawiam.

      • ~planeta pisze:

        Nie znam faceta, który by chciał zmienić siebie:)
        Tylko kobiety chcą zmieniać się dla mężczyzn. To dobrze, czy źle, jak uważasz Ktomaszu?

        • ktomasz999 pisze:

          Nie zgadzam się. Płeć nie ma tu nic do rzeczy.
          Może masz pecha w wyborze facetów?
          Dorosły człowiek powinien kształtować się przez całe życie. – Nieważne czy kobieta, czy mężczyzna…
          Pozdrawia facet :)

    • ktomasz999 pisze:

      Nie chcę nikogo okaleczać. Kto nie chce, niech nie czyta, nie piszę podręcznika dla dzieci.
      Masz odmienne zdanie, niż ja – szanuję to.
      Proponowałbym, żebyś tak samo uczynił z moimi „poglądami”, czy też wpisami, bo to nie to samo.
      Pozdrawiam.

    • ~margo pisze:

      Jan skąd ten jad i nienawiść, a do tego jeszcze głupota. Nie żyjemy w państwie katolickim i mi np. krzyż przeszkadza, tak samo jak wystąpienia narodowców…. Czyżbym trafiła??? Człowieku, a od kiedy to choroba psychiczna jest wstydem? Jak czytam takie brednie skręca mnie, gdzie hodują takich idiotów. Wiem, że nasz naród bardzo kocha ksenofobię i zaściankowość, ale w tym przypadku gdyby głupota bolała, to męki Tantala powinny być niczym.
      Tomasz nie kasuje tego, podyskutujemy jeszcze z tym PANEM.

      • ktomasz999 pisze:

        Mogę puścić cały komentarz, ale jest zbyt długi, nie pasuje mi do formy.
        Właściwie, to hejting, czy coś na granicy, ten Pan mnie obraża. Nie usuwam tego jednak, bo jest ciekawe, nie jakieś tam wulgaryzmy…
        Zawsze można podyskutować, nie?
        Pozdrawiam.

        • ~planeta pisze:

          Margo, żyjemy w państwie katolickim. Religia jest w szkołach:), to najlepszy dowód:) A ludzie chodzą do kościoła, bo tak chodzili ich dziadowie i pradziadowie. A nie dlatego, ze wierzą:)
          Pozdrawiam:)

          • ~margo pisze:

            Planeto właśnie przeciwko takiej dwulicowości walczą też i duchowni, Tischner, Twardowski czy Lemański, niepokorni z otwartymi umysłami. W kościele katolickim nie chodzi o oświecenie, ale by swoje owieczki utrzymać w dyscyplinie poprzez niewiedzę.

          • ktomasz999 pisze:

            Nie zawsze. Zasady i hierarchia, to jedno. Księża – bardzo różni – drugie. Niektórzy mają otwarte umysły, są rekolekcje dla poszukujących Boga. Twarda indoktrynacja, to tylko część Kościoła.
            Nie walczę z żadnym z Kościołów. A „zwolennicy Boga” tłoczą się przed kamerami, albo chodzą na pochody niosąc krzyż i wykrzykując różne hasła, niekoniecznie mające cokolwiek wspólnego z jakąkolwiek wiarą.
            Chyba, że wiarą jest Przemoc? – Może i tak być………
            Pozdrawiam.

      • ~Jan pisze:

        margo,
        No to mnie powaliłaś siłą swej argumentacji.:) Tobie, margo, odpowiem trochę niżej. Pozwól, że w odpowiedzi na Twój wpis, zawrę najpierw bezpośrednią odpowiedź Tomaszowi. Tomaszu, pewnie Ci to do formy nie za bardzo będzie pasić i po cenzorską władzę sięgniesz, ale co tam – nie zmilczę. I proszę o wybaczenie mi użycia nazbyt ostrych, celnych, lub gorzkich słów. Widząc gdy ktoś zło mówi, niepokój we mnie wszczyna. I nie wątpię, że prawdę mówiąc, w Was niepokój wszczynam. Ale nie chodzi o to czyja prawda jest prawdziwsza, lub kto kogo bardziej ukłuje, ale chodzi o jakieś standardy w myśleniu, wyzbyte z mitów religii lub mitów antyreligii, czy też z mitów jakiejś horrendalnej ideologii. Poza tym, to chwała Ci, że jeszcze szukasz Boga (czy jak ten byt lub niebyt nazwać) a nie od razu ślepo odrzucasz (tak jak margo) kroczenie ścieżką poszukiwań. Póki szukasz, jeszcześ nie stracon.

        „Zabieg literacki”? „Poglądy a wpisy, to nie to samo”? „Nie mówisz tak do ludzi”?. Hmm, żyjemy w ‚społeczeństwie cyfrowym’, a Ty umieszczasz na swoim blogu wiele wpisów skażających nie tylko jakąś tam wiarę, ale po prostu racjonalne myślenie i mówisz/piszesz, że to zabieg literacki, że to nie nowomowa, że tak nie mówisz na co dzień? Ciekawe, ciekawe… Przyjmujesz wiele razy stosowaną przez zło linię obrony, którą stosowała np. nasza noblistka, gdy jej wytykano, wiersze opiewające Stalina, Lenina, Partię PZPR (pisała wiernopoddańczo dla systemu, mimo wiedzy o morderstwie Katyńskim!!!) – mówiła, że była młoda, że to literatura… A jednak jej ‚sztuka’ miała konkretny wpływ polityczny, ugruntowujący fizyczny i psychiczny terror stosowany przez komunistów. OK, można było jej wybaczyć, choć nigdy nie przeprosiła, ale czy można było jej zaufać? Ufać, komuś kto już raz pokazał na co go stać? Ufać biesom? Okazało się, jak zwykle w takich przypadkach, że obłudy się nie wyparła i pod koniec swego życia nadal czynnie wspierała reżim. Stosujesz podobną dialektykę, że to nie to samo, że to literatura, że to nikomu nie zaszkodzi, że dzieci nie czytają, że walka piórem jeszcze nikomu nie zaszkodziła… A poza tym, to szacun, że posługujesz się jeszcze nie do końca załganą formą dialektyki (trochu inną niż to margo czyni) – chociaż widzę przejawy, że wahasz się – że chciałbyś użyć upajającej siły cenzora, że „długi komentarz nie pasuje Ci do formy” (ja wiem, że chcielibyście tak jak Partia w „1984″ Orwella, zredukować zasób leksykalny języka do niewielkiej ilości słów, do tzw. kwakmowy – do słów, które nie pochodzą z głowy, ale z gardła); że Cię obrażam (jeślim Cię obraził, to przepraszam, ale nie wynika ta obraza ze złośliwości, lecz z próby dania Ci do myślenia niewatowanymi słowami); że być może chodzę do kościoła, na jakieś pochody; że klękam w konfesjonałach; że leżę całymi wiekami przed ołtarzami jakiegoś Boga, lub bóstwa, licząc że zwrócę na siebie uwagę jakiejś stacji tv, lub kogokolwiek… Oj, mylisz się. Nie wiem czy możesz sobie wyobrazić, że ktoś tylko z powodu, że widzi zło lub zakłamanie interweniuje, a nie z powodu przynależności do jakiejś religii, kultu, albo partii. Zauważenie manipulacji szkodzącej psychicznie innym, jeszcze zdrowym ludziom (prolom wg terminologii Orwella) jest już dla mnie wystarczającą przesłanką do wyrażenia swojego zdania na ten temat. Po prostu, widząc coś, co szkodzi, reaguję nie ważne czy chodzi o wiarę, czy o przekłamania w polityce, nauce, prawie, reklamie, albo gospodarce i w czym tam chcesz jeszcze. Próbuję dać ludziom takim do myślenia. A czy wyzwolą się oni ze swojej klatki, to już nie moja sprawa, nie będę przeklinał, że ktoś mnie przeklina, gdy powiedziałem mu coś, co wywołało u niego dysonans poznawczy. Jeśli chce on nadal uczestniczyć w samooszukiwaniu się, to proszę bardzo… droga wolna, każdy jest niby-wolny. Niby-wolny, bo człowiek nie jest do końca wolny – przeczytaj uważnie Rok 1984 – tam to jest dobrze wyłożone. Człowiek jest niewolnikiem konieczności śmierci, i jeśli komuś przynosi ulgę jakaś wiara religijna, to nie rozumiem, jak można komuś tę wiarę psuć, lub odbierać, tylko z własnego przekonania, że Bóg nie istnieje, że Bóg umarł. Pozwólcie żyć i myśleć innym jak oni chcą, a oni pozwolą Wam na Wasze myślenie. Ale jeśli za wszelką cenę chcecie tym ludziom odebrać ich wiarę, tylko dlatego, że Wy nie wierzycie i chcecie, aby inni szli tylko Waszą jedynie słuszną drogą, to przepraszam bardzo, kto tu jest jadem, kto tu jest agresorem, kto tu jest złem? Czy medytowaliście kiedyś, czy doświadczyliście tego niesamowitego uczucia, gdy Wasza świadomość/dusza/myśl wychodzi poza ciało? Czy takie doświadczenie powstaje w głowie, czy jest to doświadczenie absolutu trudno mi jednoznacznie stwierdzić, ale jest to coś niesamowitego, czego jednokrotne już doświadczenie nie pozwala człowiekowi odrzucać apriori pojęcia bytu najwyższego. I być może katolicy, chrześcijanie, buddyści, mahometanie i inni ludze wierzący w coś poza materią, doświadczają tego na swój własny sposób w modlitwie, medytacji lub w samym tym, że wierzą. Nie rozumiem, jak można atakować innego człowieka i zmuszać go w tak drapieżny i okropny sposób do tego żeby porzucał swą wiarę, swą etykę, swą kulturę, tylko dlatego, że ja czy moja grupa, do której należę myśli inaczej i czuje satysfakcje z faktu, że komuś zrujnuje się wizję świata, w sposób który on nie zauważy świadomie! Przeszkadza Ci krzyż i modlitwa, to nie patrz na krzyż i się nie módl, ale też nie wymagaj od innych, żeby im też to przeszkadzało. Człowiek nie jest wolny przez to, że czuwa właśnie taki Wielki Brat, mający na celu zohydzenie jego wiary lub rozumowania, Wielki Brat, który uwielbia cenzurę i pozbawia myślących i umiejących uargumentować swoje zdanie prawa wyrażania opinii w kwestiach dotyczących ich rzeczywistego życia. O sprawie wolności człowieka u Orwella znajdziesz niezwykle dogłębne i trafne analizy. U lewicowego pisarza, u socjalisty, który był ateistą, ale nigdy nie zniżył się do poziomu zatruwania innym myśli o bycie/niebycie najwyższym. W tym tkwi jego siła, że nie zchamił się i nie zatruwał dobra, lecz zatruwał zło. Jeżeli zatkacie usta wszystkim, którzy Wam zaburzają sielankę wzajemnej adoracji, to nie będzie to zwycięstwo bezduszy ale bezrozumu. Pozdrawiam

        A teraz ‚parę’ słów do margo: Twój komentarz, który teraz komentuję wpisuje się w schemat działania ludzi, którzy sami siebie nazywają inteligencją, a gdy im wyłuszczyć jakie mechanizmy rządzą ich patologicznym zachowaniem, lub irracjonalnym myśleniem, to stosują od razu myśloszlaban, i atakują, że to uszczypliwość, wrogość, złośliwość, jad, trucizna, mowa nienawiści, hejting, toksyna, i co-tam-chcesz-jeszcze, czyli w sposób z goła zupełnie nieinteligentny. Stosują oni pojedyncze słowa jako broń, nie argumentując ich wcale. Dopóki piszą oni blogokomentarze, jest to jeszcze do zniesienia (chociaż np. nieskażona jeszcze, bezbronna osoba, szukając coś o Orwellu, wchodzi na taką oto stronkę i powiedzmy zachwyca się tym jak to bloger ładnie w słowa ubrał temat o Orwellu, przy okazji infekując się takim małym, niby nic nie znaczącym, zafałszowanym zdankiem, że ktoś (‚zwolennicy Boga’) chcieliby nakazu modlitwy wszędzie, gdzie się da), ale jeśli biesy te przenoszą się na arenę walki społecznej, politycznej, ustawodawczej, naukowej itd. to brak reakcji na taką zafałszowaną indoktrynację jest pozwoleniem na wzrost kłamstwa. Daj mi konkretny, przykład (nie taki z tych, że pani Wandzia powiedziała pani Zuzi, że słyszała w sklepie, że pani Jadzia widziała w telewizji, że pan ksiądz, który ma na utrzymaniu stadko własnych bachorów, mówił, że trzeba aby modlić się w szkole i sklepie na głos klękając przy tym na rozsypanym grochu), że ktoś chciałby, aby modlić się (i to jeszcze na głos!) w szkole, na akademiach, świętach państwowych, itp…

        Nie wątpiłem, że poruszając się w takim środowisku (nie wiem dokładnie jakim, ale coś czuje, że lewa noga tu jest używana zamiast rozumu – może się mylę), i przytaczając konkretne argumenty, bez jakichś wielkich ataków wulgaryzmami (‚osobowość analna’, czy też ‚osobowość nekrofilska’ to nie są moje jakieś wymysły – jeśli masz do czynienia z psychiatrą, to on powinien Tobie wyjaśnić co w terminologii psychiatrycznej oznacza to nazewnictwo) natrafię na kontrargumenty, które wynikają li tylko ze złośliwej wiary w niewiarę, a nie z rzeczowej argumentacji (bo, to, czy tolerujesz modlitwę lub krzyż, czy tego nie tolerujesz wynika z wiary; czy jest to wiara w dobro, czy jest to wiara w zło, czy jest to dwaplusbezwiara, nie przekreśla to faktu, że jednak jest to jakaś wiara – paradoksalne to, no nie? tak się boisz wiary, a jednak wyznajesz jakąś wiarę), to jakbym mógł zamilczeć? A choroba psychiczna jest wstydem jeśli jest udawanym środkiem do realizacji złośliwego celu.

        Widzę, że Waszymi metodami są często reakcje irracjonalne i po prostu zakłamane, tzw. odwracanie kota ogonem i stosowanie haseł-słów, które są cięższe od ołowiu i tak samo jak ołów trujące. Należy się Wam kuracja – metoda wprost z Monty Pythona – trzeba (dla ocalenia innych) wyrwać Was z błogiego samozadowolenia, ze zgniłej stagnacji, niezdolności do zdrowej reakcji – czyli, po prostu zastosować metodę o nazwie „Dezorientacja Kota”, lub „Oszałamianie Bestii”. Niestety, nie mam kwalifikacji do dezorientowania kotów, ale mogę jednak dać Wam pewne wskazówki. Widzę, że dla Was argumenty w Waszym Towarzystwie Wzajemnej Adoracji, są po prostu zbyteczne. Ostatnim czasem ta ideologia terroru nierozumu próbuje zaszczepić swe chwastne ziarna wszędzie: od żłobków, przez gimnazja, uniwersytety, galerie sztuk, politykę, aż do kaplic na cmentarzach. Tomasz pisze, że ja chcę zmienić jego niezmienną i wolną osobę. Ja nie chce zmieniać, ja chcę dawać do myślenia. Bo Wy tu (zresztą nie tylko tu ebola mózgu się szerzy, ale wręcz wszędzie) sobie uwiliście bardzo przyjemne gniazdko wzajemnego nadskakiwania, przy okazji przed tym gniazdkiem uplatając ledwo zauważalną sieć deprawowania i atomizacji społeczeństwa. Kto nie czytał książek o psychomanipulacji lub o metodach propagandy, ten może łatwo wpaść w te sidła. A ja Wam wkładam kij w tę pajęczynę i w to gniazdko, żeby sprawdzić, czy moje teorie i opinie o dzisiejszej klasie samozwańczych intelektualistów, którzy bardzo często okazują się wyznawcami niedorzecznych (zatruwających inne osoby) ideologii, są słuszne, czy też nie (przeraża mnie, że są o wiele bardziej słuszne niż zakładałem na początku). Oczywiście wiem, że powiesz, że nie. Taka jest natura ludzian. Ale są też ludzie, którzy jednak nie dają się opanować nonsensowi, i którzy, jeśli im dać szansę na zastanowienie się nad sobą, mogą dalej żyć nie szkodząc innym. Wydaje się mi, że Wasza nietolerancja i ułomność w myśleniu wynika z faktu, że chcecie należeć do grupy równie zdeprawowanych jak Wy, i błędnie myślicie, że tą przynależnością wzmacniacie się nawzajem. Ale prędzej czy później zobaczycie, że uczestniczenie w grupie, która nie posiada żadnych zasad etycznych, zemści się na Was, lub na Waszych dzieciach. Wydaje się mi też, że Wasze fanatyczne oddanie racjonalności rozumu na użytek swojej grupy, czy to w polityce, czy to w nauce, czy to w innych aspektach życia, wynika z tego, że liczycie, że jeśli będziecie wystarczająco posłuszni i bezwzględni w służeniu tym, którzy dzisiaj są na szczytach, to i Was czeka wkrótce nobilitacja, że Wam zrzucą niebawem linę i wejdziecie na szczyty władzy, nauki, techniki, itd. Oj, żebyście się nie zdziwili, tak jak zdziwił się ‚prof.’ hartman, którego bezmózgowość w szerzeniu głupoty i chęci zarażania nią innych i fanatyczne oddanie się jakieś partii politycznej, doprowadziła do tego, że partia ta go zużytkowała i wydaliła. Propagandowo bo propagandowo, ale człowiek ten został wykorzystany, bo w swym przeintelektualizowanym otępieniu nie wiedział, że teraz wchodząc pomiędzy kruki i nawet kracząc tak jak one, można być przez nie zadziobanym, zżartym i wydalonym. O naiwni! Wierzycie, że sfory nihilistów, którym nadskakujecie nigdy nie posuną się do kanibalizmu? Wierzcie dalej… Ja Wam piszę, to, co odrzucicie, zamiast to przemyśleć. Ja nie wiem, jakie jest dokładnie źródło tej zarazy, która z inteligentnych wydawałoby się ludzi czyni zoombie – może Wy mi to powiecie? Czy ktoś Was instruuje w tym, macie jakąś organizację, czy coś na tą modłę? Tylko proszę, bez takich śpiewek, że wszystkiemu winni są papieże, papieżyce, księża, księżyce, kleryki, klerykownice, kościoły, kościelnice, krzyże, krzyżownice, itd., itp. Konkrety proszę a nie ślepą propagandę, opierającą się na zafałszowanej interpretacji, wynikającej z zastosowania zasad myślenia, które właśnie Orwell opisał w „1984″ i w swych esejach. Czy wiesz margo, że można być lewicowcem, socjalistą i nie poddać się zakłamaniu? Orwell był takim człowiekiem: lewicowiec, socjalista, a jednak nie wyrzekł się rozumu przynależnego gatunkowi homo sapiens sapiens. Dlatego był tak zwalczany przez Wasze poprzednie generacje, i dlatego, że był szczery i nie miał złych intencji, pamięć o nim pozostała w kulturze światowej. Operujecie fanatycznym zacięciem w sprawach dotyczących religii, nie zauważając, że postępujecie o wiele gorzej niż najbardziej fundamentalni księża. Argumentujecie, że księża chcą głupiego, ślepo wierzącego stada baranów, a sami dążycie do zaglutynowania się w grupę, która wymaga ślepej wiary i baraniego oddania się jakiejś ideologii [antywiarowej, antykościelnej, antykrzyżowej, antyhistorycznej, anty-jakiej-tam-sobie-chcecie, proanalnej, pronekrofilnej, itd…

        margo, piszesz o religii w .PL, że to nie jest kraj kościelny, że Ci krzyż przeszkadza, itd… Ja pierniczę takie życie – naprawdę trzeba mieć trąd umysłu i złą wolę, żeby pisać takie brednie. Jak Ci krzyż przeszkadza, to się na niego nie patrz. Jak Ci kościół przeszkadza, to do niego nie chodź. Jak Ci historia Polski przeszkadza, to jej nie czytaj i jedź np. do Niemiec lub Rosji (historia Niemiec i Rosji dla Ciebie na pewno jest bardziej w porządku :>). Jeśli Ci skrzyżowania na drogach przeszkadzają, to przez nie nie przejeżdżaj. Ale widzę, że Ty chciałabyś, aby każdemu ten krzyż, kościół, historia czy skrzyżowania przeszkadzały… A to jest już draństwo niskiego sortu, które draństwem należy zwać. Twój i Tobie podobnym sposób niszczenia racjonalnego myślenia polega na tym, że ukazujesz w wypaczony sposób fakty i zdarzenia pomijając ich kontekst, ich przeszłość, intencje i konsekwencje. Opieracie się na nielogiczności, aby nikt już nie mógł zadać kłamu czemuś, co opiera się na wynikających ze złej intencji fałszom. A jeśli upozorujecie, że fałsz=prawdzie, to wtedy otwarta będzie dla Was droga, aby przeczyć samym sobie i produkować kolejne fałsze, jeszcze bardziej kłamliwe od poprzednich. Ugruntowując fałszywe ideologie oszczędzicie sobie trudu argumentowania kolejnych kłamstw, gdyż widzowie, których omamicie i przyciągniecie do siebie będą tak samo nielogiczni jak Wy sami, nie będą już musieli skrywać powierzchowności swojej wiedzy. Powtarzać oni będą bezkrytycznie Wasze niedorzeczne argumenty, licząc na to, że oświetli ich gloria Waszego autorytetu. Chcecie celowo i bezwzględnie zaszczepić w ludziach tę chorobę, która zwie się brakiem logiki, brakiem umiejętności natychmiastowego odróżniania tego, co zasadnicze, od tego, co w danej kwestii bezwartościowe i błahe; tego, co zostaje wykluczone, od tego, co, przeciwnie, może być komplementarne; wszystkiego, co dana przesłanka implikuje, od tego, czemu, tym samym, zaprzecza… W swojej odpowiedzi na mój komentarz posługujesz się lichą, nie dowodzącą nic dialektyką. Zarzucając mi nienawiść i głupotę sama stosujesz nienawiść i głupotę, nie trudząc się nawet na uzasadnienie mojej niewiedzy, głupoty, idioctwa, zaściankowości, ksenofobii, itd. Myślisz, że zdrowa dyskusja polega tylko na przytaczaniu lichych, wyświechtanych haseł o ksenofobii, zaściankowości, głupocie narodowców, z którymi nie mam nic wspólnego, podobnie jak z żadną opcją polityczną (ale żeś trafiła: zarzucasz przynależność do jakiejś partii, komuś, kto zawsze gardził polityką, komuś kto, bez względu na strony polityczne, mówi, to co myśli zarówno palikot-owcom, pis-owcom, po-tworo-owcom, eseld-owcom, peesel-owcom i reszcie tej po-litycznej, walczącej tylko o władze hołocie, jeśli stosują zakłamane metody dyskusji). Jedyna ‚wartość’, jaką przemyciłaś w swoim komentarzu, to próba zabłyśnięcia wiedzą antyczną o królu greckim Tantalu, który został skazany na męki przez… bogów. Nice, nice. Sama siebie kompromitujesz. Ja też bym Ci przytoczył coś z dziedzictwa kultury i przy okazji historii polskiej literatury – Waszą masową ideologię nihilizmu może rozwalić jeden pobity, torturowany i oślepiony przez Waszą tyranię Samson – readnij sobie wiersz Kazimierza Przerwy-Tetmajera – „Kolumny Samsona”.

        Jeśli zapragniesz odpowiedzieć na ten mój komentarz (proszę, wybacz, że napisałem tak pobieżnie, i że nie zagłębiałem się bardziej w ten temat, ale gdybym to zrobił, to Tomaszowi dopiero by to do formy nie pasowało!), to miej przynajmniej tyle intelektualnej uczciwości, aby przemyśleć i uzasadnić swe mniemania czymś więcej niż przyganianiem kotłu, że smoli, podczas gdy garniec smoli jeszcze bardziej, i jadowitym pisaniem o moim jadzie… No to „jadziem panie Zielonka!”. Pozdrawiam

        • ~An. pisze:

          O Boże…
          Zacznij czytać inne książki. I przestań się bać wiecznego potępienia.
          „Nice, nice” to dialekt polski? Z jakiego regionu?

          • ~margo pisze:

            Ten kraj również żyje za moje pieniądze, chociaż nie zarobione w nim, mam więc jak każdy inny obywatel prawo do negowania rzeczy, które mi się nie podobają. Zauważ, ze nie napisałam słowa o religii, ale o instytucji kościelnych, gdzie zgnilizna i zacofanie robi ludziom właśnie papkę z mózgu.
            Na tą zakłamaną i jedynie wierzącą moc pieniędzy instytucję również i ja płacę znów, kościół również korzysta ze skarbu państwa. Więc nie mów mi, że nie mam prawa… Nie chcę żyć w państwie brata Jezusa- ojca Rydzyka( czyżby to Twój autorytet?) i chłopców narodowców i jako obywatel mam prawo do wypowiadania swojego zdania na ten temat. Może i dużo słów w tym Twoim komentarzu, ale treści….. Napisz w kilku zdaniach i konkretnie. Teraz pytanie;
            Która partia nie walczy o władzę? ( chciałabym poczytać o tym ewenemencie)
            Teraz coś osobiście do Ciebie… Właśnie chroń panie przed władzą, w której byli by tacy ludzie jak Ty, pozbawieni szacunku do drugiego człowieka, nienawidzący swoich przeciwników i fanatyczni w wyrażaniu swoich idei.
            Wiesz Jan jestem prostą kobieta i nie mam zamiaru czytać dla rozmów z Tobą Orwella i wypisywać elaboratów, ponieważ nawet nie potrafię… a zapomniałam… przecież jak nie poprę argumentami z Orwella to zaliczam się do śmieci. Tak chyba też traktujesz ogólnie ludzi, stawiając siebie ponad nimi. Piszesz o tolerancji nie mając o niej pojęcia, mówisz o prawości obrzucając innych błotem i nie mam na myśli ustroju, partii, ale konkretne osoby. Myślę logicznie Janie, dlatego nie daje się ogłupić politykom typu PiS czy naszemu kościołowi.
            Chcesz mnie oświecić z historii, proszę bardzo, właśnie zmagam się z Modzelewskim, może nastąpi przebłysk w moim zzieleniałym mózgu.
            Pozdrawiam
            p.s Chętnie poznałabym Twoje poglądy polityczne?

          • ktomasz999 pisze:

            Z długości i argumentów wynika raczej, że pisze to człowiek chory. Czyli nie podatny na argumentację. Nie wiem, czy to „idee nadwartościowe”, czy już urojenia (sądy niepodatne na argumentację – def. urojeń).
            Szkoda, że Autor komentarza boi się podać własnego adresu e-mail.
            Nie zamierzam kłócić się z każdym słowem, po prostu uważam inaczej. Jeśli czujesz się urażona, daj znać, wykasuję ewentualne kolejne komentarze tego Człowieka…
            Przychodzą mi na ogólnodostępny adres mailowy podobne listy, często z pogróżkami. Od bardzo chorych pacjentów. Może ów Ktoś podałby wreszcie swoje dane, nie będziemy dyskutować na forum. – Nie chcę ośmieszać ludzi chorych.
            Pozdrawiam, Margo.

          • ~margo pisze:

            Ania to tylko oczytany człowiek i nic więcej. Wszędzie widzi przymus… Dziwna taktyka rozmowy. Buziaczki

          • ~An. pisze:

            Margo, mam dla Ciebie straszną wiadomość. Partia to my – ja i Ty :))) Przperaszam, że siebie umieściłam pierwszą, ale chciałam, żeby ładny rym i rytm wyszedł. Readnij sobie ten wiersz albo looknij na niego, będzie mi bardzo nice. A teraz idę na niższy level, mam tam parę żyć jako Wandzia, Zuzia i Jadzia. Buziaki.

        • ktomasz999 pisze:

          Mój Boże! Ja Panu zabraniam wierzyć? Komukolwiek?
          Ktoś, kto aż tyle wypisuje w odpowiedzi na „nieprawdę”, musi mieć bardzo kruchą własna wiarę…
          Pozdrawiam.

        • ktomasz999 pisze:

          Kiedyś zaczepił mnie Świadek Jehowy i zaczął sypać cytatami z Biblii. – Ja mu na to innymi cytatami, których zapewne nie znał (?). Po pięciu minutach była tak przerażony, że uciekł. Po prostu uciekł. Może pomyślał, że spotkał szatana? – Jenak jego wiara musiała być kruchutka, zależna tylko od pastora i zboru.
          Żal mi się zrobiło tego Człowieka. Rozpłynął się w tłumie ludzi…
          Pozdrawiam.

  5. thisisme pisze:

    chyba coś w tym jest, niestety

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>